Kurier prawie jak święty Mikołaj
“Dotrzymujemy twoich obietnic” – przekonuje któraś firma kurierska całkiem ciekawym hasłem reklamowym, namalowanym łuszczącą się farbą na bilbordzie w jednym z krajów na końcu świata. Obok widnieje czarna, uśmiechnięta rodzinka a nad nią samolot do lepszego świata. Budzi zaufanie. I nie podejmuje niepotrzebnej odpowiedzialności. No, bo w końcu obietnice są twoje. Kurier ich tylko dotrzymuje. W drzwiach stoi jakieś trzydzieści sekund, tyle, aby podpisać dokumenty i zniknąć. Nikt nie zapamiętuje nawet jego twarzy, tak jakby istniał w tysiącu różnych miejsc jednocześnie.
Spełniają nawet te obietnice, o których się zapomniało. O ile zreflektuje się wystarczająco wcześnie i o ile jest się gotowym zapłacić odpowiednią stawkę za usługi kurierskie. Kobieta sądziła, że zapomni. Dzieci są ważne na sali rozpraw, kiedy można udowodnić, że jest się lepszym rodzicem, ale nie w dni powszednie. Nawet, kiedy wypadają w nie urodziny. Kobieta zagryza z irytacją zęby za każdym razem kiedy, córka podbiega do okna, żeby zobaczyć, czy tato pamiętał o prezencie. W końcu nie wytrzymuje i wysyła mu sms – i tak już nie zdąży, ale niech wie jak jest im przykro. Późnym wieczorem, kiedy rozczarowanie miesza się ze zmęczeniem słyszy dźwięk dzwonka. Widzi iskierki szczęścia w oczach dzieci, kiedy odbierają prezent i ma wrażenie, że ten młody chłopak w żółtej służbowej kurtce wygląda dla nich prawie jak Święty Mikołaj. Święty od spraw spóźnionych.
Obietnice sklepów zazwyczaj przychodzą na czas. Ktoś spędza osiem godzin dziennie tylko po to, żeby o nich pamiętać. Słowność nie wymaga przywiązania, a jedynie sprawnie działającego programu komputerowego. Odpowiednio opłacone przesyłki kurierskie ułatwiają tę sumienność. Pudełko jest wysłane o czasie, staranie zapakowane, z oznacznikiem towarów delikatnych. Cztery na pięć centymetrów kartonu w ochronnej kopercie. Dziewczyna stojąc w drzwiach stara się, żeby kurier nie zorientował się, że prawie go nie widzi. Mechanicznie składa parafkę w jaśniejszym punkcie, tuż obok jego palca. Ma nadzieję, że trafiła w dobre miejsce, ale to i tak nie ma znaczenia, skoro przesyłka już doszła. Zatrzaskuje drzwi i palcami rozrywa karton. Chwilę potem wprawnym ruchem wkłada w łazience nowe soczewki kontaktowe.
Firmy kurierskie dotrzymują twoich obietnic, choć często wydają się przybywać o sto lat za późno, a doręczone przesyłki zmieniać życie. Jednakże obietnice są twoje, a kurier przyrzeka jedynie, że dotrzyma terminu.